7 komentarzy - kolejny rozdział.
*Kilka miesięcy później - czerwiec.*
Przez ostatnie cztery miesiące nic szczególnego się nie stało, wszystko po staremu.
Przyjaźń z Natalią się rozwijała, więc nie było źle.
Do końca szkoły zostały dwa tygodnie, oceny powystawiane, w tym roku, nawet nie było tak tragicznie, jak mogło się wydawać.
Fakt, że niedługo wakacje, bardzo mnie zadowalał.
Była sobota, wstałem, jak zawsze w takie dni, czyli po 14, nigdzie mi się nie śpieszyło, dopiero potem przypomniało mi się, że właśnie dzisiaj miałem spotkać się z Alicją.
Niechętnie wypełzałem z łóżka, było mi zimno, miałem ochotę wrócić pod cieplutką kołdrę, lecz plany na popołudnie były inne.
Podszedłem do szafy w celu znalezienia, jakichś w miarę niepogniecionych ubrań.
Po dłuższym zastanowieniu wyciągnąłem białą bluzę i przetarte szare jeansy, po czym udałem się do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic, umyłem zęby i wróciłem do pokoju.
Zacząłem szukać telefonu pod poduszką, przeważnie tam był, ale nie tym razem. W końcu zmęczyło mnie to poszukiwanie i sobie odpuściłem. Wiedziałem, że prędzej czy później się znajdzie.
Kompletnie nic mi się nie chciało, do tego młoda włączyła to swoje gówno.
Mimo, iż jesteśmy rodzeństwem, cenimy sobie inne gatunki muzyczne.
*Przed spotkaniem.*
Znalazłem komórkę, leżała na podłodze przywalona ubraniami, tak więc, nic nowego.
Na wyświetlaczu widniała 16.25, o 17 mieliśmy się spotkać przy stawie.
Powolnym krokiem ruszyłem w stronę parku, w uszy wcisnąłem słuchawki, gdzie leciała ostatnio słuchana piosenka "Huczuhucz - Nikotyna, kofeina, Ty", deszcz idealne współgrał ze słowami.
Cały świat stał się szary, gdyż delikatne krople zamieniły się w ulewę, kocham ten stan, tak mogłoby być zawsze, nie potrzebuję słońca, wręcz mi przeszkadza.
Droga minęła mi dość szybko, jak nigdy.
Przy niewielkim stawie stała dziewczyna. Przystanąłem, aby dokładnie się jej przyjrzeć, choć wiedziałem, że to Alicja, jednak wyglądała nietypowo, jak nie ona. Miała na sobie czarną koszulkę, zwyczajne, ciemno-niebieskie tenisówki, a na głowię białą chustę. Wpatrywała się gdzieś w dal, coś ją gryzło.
Podszedłem do niej i lekko przytuliłem od tyłu.
-Na kogo czekasz..?-uśmiechnąłem się ponuro w cichym pytaniu.
-Na księcia z bajki.-odpowiedziała ciszej.
-Ou.. To pomyliłem chyba koleżanki.-zaśmiałem się.
-Niee, dobrze trafiłeś.-wymamrotała opierając głowę o moją klatkę piersiową.
-Ale nie jestem twoim wymarzonym księciem, a tym bardziej z bajki.-przygryzłem wargę.
-Nie jesteś, lecz dobry przyjaciel też może być.-wzdychnęła.
-No to mów, co się stało.-wyszeptałem jej do ucha.
-Nie tu.. Nie teraz.. Potem..-urwała, momentalnie wyrywając się z moich ramion.
-To gdzie?-spojrzałem trochę zdezorientowany.
-Nie wiem, nie tu.-rzuciła, po czym zmierzyła mnie wzrokiem.
Nie odpowiedziałem nic, jednak domyślałem się, o co może chodzić..
*Kolejny dzień.*
Nie mogłem spać całą noc, byłem ciekaw co ma mi do powiedzenia przyjaciółka.Przesiedziałem przy komputerze około 4 godzin pisząc z Natalią, z nią czas leciał szybciej, a poza tym dobrze mi się z nią pisało.
Dopiero potem ogarnąłem, to co działo się na profilu Agaty. Miałem dość wszystkiego i od razu humor mi się spieprzył. Nie miałem na nic ochoty.
Pożegnałem się z koleżanką i położyłem się do łóżka. Wpatrywałem się w sufit myśląc o wszystkim i o niczym, postanowiłem, że wszystko zakończę..
