czwartek, 10 stycznia 2013

Rozdział 5.

3 komentarze - kolejny rozdział.

 W progu stanęli jej rodzice. Zrobili krzywą minę widząc mnie w swoim domu. Niespecjalnie za sobą przepadaliśmy.
-Dzień dobry.-wymamrotałem.
-Dzień dobry.-odpowiedzieli chórem.
-To ja już będę się zbierał.-rzuciłem w stronę dziewczyny.
-Nie, dlaczego?
-Bo jest już późno. Poza tym w domu pewnie się niecierpliwią.-odpowiedziałem kłamstwem.
-No jeżeli tak uważasz..-wyszeptała.
-Dziękuje, za miły wieczór i poranek i ogólnie za wszystko.-uśmiechnąłem się.
-A nie ma za co.-odwzajemniła uśmiech tym samym żegnając się ze mną.
Wyszedłem z domu i powolnym krokiem ruszyłem w stronę parku, jakoś nie śpieszyło mi się z powrotem.
Znowu zacząłem się zastanawiać nad tym całym bagnem w którym siedzę. Wyjąłem z kieszeni telefon i spojrzałem na wyświetlacz. Widniało na nim mnóstwo połączeń nieodebranych.
Kilka od rodziców i siostry, Agaty, a nawet Igora. "Kolega od błędów przeszłości się odezwał."-pomyślałem.
Wybrałem numer chłopka i przyłożyłem komórkę do ucha.
-No?-usłyszałem ten stary zaćpany głos.
-Coś ode mnie chciałeś.-odpowiedziałem.
-Aaa, to Ty. No bo mam do ciebie spraw.-wymamrotał ledwo słyszalnym głosem.
-Jaką znowu?-zapytałem.
-Przyjdź a się dowiesz.
-Tam gdzie zawsze?
-No raczej, nie inaczej.-zaśmiał się.
-Dobra, zamknij ryj.-rzuciłem z poirytowaniem, po czym się rozłączyłem.
Założyłem słuchawki i puściłem "As i lay dying - Forever" tym samym mocnej wciskając głowę w kaptur.
*Przed mieszkaniem Igora.*
Zatrzymałem się przed tą ohydną dziurą w której mieszka stary znajomy. Bez jakichkolwiek uczuć wszedłem do środka.
-Siema.-rzucił uśmiechnięty kolega.
-Całe życie na haju, co..?-zapytałem oburzony.
-Ludzie się nie zmieniają, Pawełku.-odpowiedział poklepując mnie po ramieniu.
-Mówisz? Masz przed sobą żywy dowód na to, że każdy może się zmienić.-wybuchłem.
-Tak, tak.. Ale wiesz, ćpun na zawsze pozostanie ćpunem.-zaśmiał się.
-Właśnie Igorku.-powiedziałem poirytowany, po czym z całej siły cisnąłem pięścią w jego twarz.
Poleciał na podłogę i spojrzał się na mnie.
-Za co?-zapytał z deka przyćmiony.
-Za chęć do życia i za miłość do ojczyzny, kurwa.-wybuchłem.
Nic nie odpowiedział, wstał, wytarł krew z nosa i podszedł do mnie.
-Coś jeszcze, psze pana?-zapytałem odsuwając się w tył.
-Miałem sprawę, tak?
-No. To mów, mam ciekawsze zajęcia od sterczenia tu z tobą.
Już miał przechodzić do rzeczy, gdy nagle z drugiego pokoju wyłoniła się tajemnicza dziewczyna..



3 komentarze: