sobota, 12 stycznia 2013

Rozdział 7.

5 komentarzy - kolejny rozdział. 


W tyle usłyszałem męski głos. 
-Cześć.-rzuciła zadowolona. 
-No cześć.-odpowiedziałem ciszej.
-Co tam?
-Nie nic. Mniejsza. Nie będę ci lub wam przeszkadzał.-wybuchłem tym samym naciskając czerwoną słuchawkę. 
Wewnątrz mnie, coś pękło. Rzuciłem komórką o ścianę, tym samym rozwalając czwartą w tym miesiącu.
Do pokoju weszła Karolina.
-Coś się stało?-spytała siadając obok.
-Nic, nic. Przepraszam, za ten hałas. Telefon mi spadł.-odpowiedziałem kłamstwem.
-Tsa, jasne.-spojrzała na mnie.
-No serio. Czy ty śmiesz mi nie wierzyć?-zaśmiałem się.
-Nic nie mówię. Tylko tyle, że jak zwykle, kłamiesz-wymamrotała wychodząc z pokoju. 
Nie zważając na to, iż w domu byli wszyscy, włączyłem wieże i puściłem "Underoath - a boy brushed red living in black and white". Położyłem się na łóżku, wpatrzony w sufit zasnąłem.
*Kilka dni później - sobota.*
Obudziłem się po 9. Brak telefonu mnie przytłaczał, ale zdążyłem się przyzwyczaić do faktu, iż bez niego też da się żyć.
Wypełzałem spod kołdry, lecz zrobiło mi się zimno i otuliłem się kocem i ogarnąłem zawartość mojej szafy. 
Wyciągnąłem z niej czerwone rurki i czarną, szeroką bluzę, miałem do niej sentyment, gdyż dostałem ją od Agaty na urodziny. Udałem się do łazienki, gdzie wziąłem prysznic i doprowadziłem się do porządku. 
Wróciłem do pokoju, o dziwo było tam czysto. Usiadłem na podłodze opierając się o ścianę, laptopa ułożyłem wygodnie na moich kolanach i go odpaliłem. 
Zacząłem ogarniać ludzi na epciu, na gadu kilkuset dostępnych, ale nie było w nich nikogo ciekawego.
Postanowiłem, że ruszę tyłek i pójdę na dwór. 
Założyłem swoją kurtkę w czarno-niebieską kratę, na uszy wcisnąłem słuchawki i pierwszy raz od dawna puściłem "Huczuhucz - Wkładam w to całe serce".
Ruszyłem w stronę parku. 
Usiadłem na ławce i mierzyłem wzrokiem każdego idącego człowieka. 
Obok mnie znalazła się Alicja. Szturchnęła mnie, a ja chcąc nie chcąc musiałem zatrzymać muzykę.
-Cześć.-rzuciła.
-O, hej. Co tu robisz?-zapytałem z uśmiechem na twarzy.
-Śledzę cie.-zaśmiała się.
-No, a tak serio?
-A nic, wyszłam bo miałam już dość Igora.-wymamrotała.
-Nie dziwie ci się.-uśmiechnąłem się.
-Czemu nie odbierasz fona?-spytała patrząc na mnie.
-Bo go nie mam. Znaczy zepsuł się. Ja go zepsułem..-urwałem.
-To co ty z nim robiłeś?
-Wkurwiłem się, a tylko on leżał w pobliżu.
-Co się stało?
-Nic, nieważne.
-Dziewczyna cie zdradziła?-wybuchła śmiechem.
Nic nie odpowiedziałem, nie znałem odpowiedzi na to pytanie, więc tylko spojrzałem po niej.
Po dłuższej chwili milczenia zadzwoniła komórka dziewczyny. Odebrała, lecz po chwili się rozłączyła.
-Chodź..-urwała.




8 komentarzy:

  1. nowy nowy nowy jak najszybciej :) a ten świetny *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. NASTĘPNY ! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. ŚWIETNY DAWAJ DALEJ ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. WYJEBANY ! : D .

    OdpowiedzUsuń
  5. Łaaaaaał : o. Fajnie piszesz, bardzo mi się podoba. Cholera, co z tą Agatą...Niestety widząc styl ubierania kojarzy mi się 'kolega', który ubiera się bardzo podobnie, no, ale nie można generalizować. Czekam na kolejny rozdział : ) Pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  6. JUTRO WIDZĘ NOWE DWA ROZDZIAŁY I NABIJAM DZISIAJ 20 komentarzy XD .

    OdpowiedzUsuń
  7. Popieram, popieram, tego powyżej! ; D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz dalej, nie przestawaj, jesteś świetny ; *

    OdpowiedzUsuń