wtorek, 8 stycznia 2013

Rozdział 3.

3 komentarze - kolejny rozdział. 


Tym samym przysuwając się do niej.. Chciałem ją pocałować, lecz nie wykazała zainteresowania moją osobą. Zagryzłem wargę i odwróciłem głowę bok.
-Idziemy na górę..?-zapytałem wbijając wzrok w ścianę.
-Możemy iść.-odpowiedziała zupełnie nie zauważając mojego wyrazu twarzy.
W pokoju Agata wygodnie rozłożyła się na łóżku, a ja obok. Przymknąłem oczy wpatrując się w sufit. Zawsze to robiłem, gdy mój światopogląd nagle ulegał zmianie. 
Po chwili poczułem, jak w moje ciało wtula się dziewczyna, mocno ją przytuliłem całują delikatnie w czoło, widziałem, jak na jej twarzy pojawia się uśmiech.
Zasnęliśmy w objęciach. 
Po przebudzeniu spojrzałem się na zegarek, była 22.36. 
-Jak już późno.-wymamrotałem.
-Musze już iść.-rzuciła od niechcenia. 
-Nie puszczę cię samej. Odwiozę cie.-odpowiedziałem.
-Dziękuje.-wyszeptała delikatnie muskając mnie w policzek.
Zeszliśmy na dół i szykowaliśmy się do wyjścia. W czasie drogi rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. 
Pocałowaliśmy się na pożegnanie i ruszyłem z powrotem. Myślami błądziłem po wspomnieniach. Nie lubiłem ich, ale przecież tak musiało być, nie..?
*W domu.*
Pierwszy raz od dawna rodzina była w komplecie. Nawet ojciec wrócił z delegacji, nie cieszyło mnie, gdyż nasze stosunki nie były zadowalające.. 
Nie miałem najmniejszej ochoty słuchać o tym, jaki to on zmęczony jest. "Chore brednie."-pomyślałem.
Udałem się do siebie, tam odpaliłem laptopa, puściłem Huczuhucza i ogarnąłem ludzi na epie, gdy wtem rozległ się dźwięk mojego telefonu. Nie odebrałem, nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Zastanawiałem się nad różnymi rzeczami, nawet nad tymi najgorszymi, gdy zawołał mnie "kochany tatuś".
Wiedziałem, że będzie kłótnia, a na kimś musi się wyżyć. Powolnym krokiem zszedłem na dół, aby wysłuchać, co ciekawego ma mi do powiedzenia.
-Co chcesz?-zapytałem nie patrząc na niego.
-Może byś się na mnie spojrzał?
-Może tak, może nie.
Złapał mnie za ramie i potrząsnął mną, nic nowego, przyzwyczaiłem sie do gorszych rzeczy.
-Puść mnie, kurwa!-wybuchłem odpychając go od siebie.
-Bo?-zaśmiał się ironicznie łapiąc za drugie ramie.
-Bo nie jesteś moim prawdziwym ojcem, a byle komu nie dam sie dotykać.-wyrzuciłem, tym samym wyrywając się z jego uścisku.
Wyszedłem na dwór i ruszyłem przed siebie.. 
-Nie wrócę tam..-wyszeptałem pod nosem.
Ruszyłem w stronę lasu.. 


3 komentarze: