piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 11.

Komentować. ; *


Raczej nie spodobało się to Alicji, jak i jemu, ale cóż. 
Widząc moją osobę mężczyzna puścił dziewczynę i wrócił do domu.
Spojrzałem na nią, a ona na mnie, jednak nie odezwaliśmy się do siebie słowem, nie było o czym rozmawiać. 
-To gdzie idziemy..?-zapytałem niepewnie.
-Gdzie chcesz.-rzuciła bez jakiegokolwiek uczucia. 
-Mhm.-wzdychnąłem. W głębi duszy miałem ochotę na nią nakrzyczeć, żeby się ogarnęła i powiedziała, o co chodzi, bo przecież tak pilnie mnie potrzebowała, lecz w środku coś mnie powstrzymywało. 
Szliśmy przed siebie, nie zważając co znajdywało się w okół. Zaczął padać śnieg i robiło się zimno.
W końcu domyśliłem się gdzie idziemy, do Igora. Nie chciałem tam iść, od ostatniego pseudo-spotkania nie mam ochoty oglądać jego twarzy. 
-Po co tu przyszliśmy..?-wymamrotałem pod nosem.
-Po to, abyś pytał.-odpowiedziała.
-No właśnie jest ten moment, gdy pytam, więc łaskawie mi odpowiedz, kurwa.-powiedziałem z wyrzutem.
Zmierzyła mnie wzrokiem i nic nie odpowiedziała, złapała mnie za rękę i wciągnęła do środka. 
-Co on tu robi?-zapytał zdziwiony chłopak.
-ON, ma imię, wyobrażasz to sobie?-wybuchłem. 
-To co PAWEŁ tu robi?
-Przyszedł ze mną, to jakiś problem?-wyszeptała. 
-Nie, ależ skąd..-odpowiedział, ale widziałem ten jego specyficzny, niezadowolony wzrok. 
Bądź co bądź, dało mi to jakąś wewnętrzną satysfakcje. 
Po chwili, oboje odeszli na bok, by coś obgadać, nie interesowało mnie to, i szczerze, wolałem być teraz w szkole, niż uganiać się za ćpunami. 
Wiedziałem, że gdy ojciec dowie się o wagarach, to mnie zabije. To nic nowego, próbuje mnie wykończyć już od kilku, ładnych lat, nadal nie dawało to zamierzonego skutku. 
Poczułem wibracje telefonu w kieszeni, wyjąłem go, miałem jedną wiadomość, od Agaty. Domyślałem się, że będzie się martwić czemu mnie nie było, i miałem racje. Napisała "Czemu Cię nie ma? ;c", dłuższą chwile zastanawiałem się, co mam jej odpowiedzieć, nie mogła znać prawdy, jeszcze nie teraz. Odpisałem "Chory jestem. Przepraszam. : *". Nie chciałem kłamać, jednak na razie nie mogłem zrobić nic innego. 
-Ja stąd spadam.-urwałem wychodząc z mieszkania. Nie interesowało mnie, to czy, ktoś wyjdzie za mną, czy też nie. Założyłem słuchawki i puściłem "Linkin Park - In the end" i ruszyłem w stronę domu. 
Chciałem jeszcze po drodze zahaczyć o szkołę, to znaczy, o ludzi z niej. 
Wszedłem bramą, jak zawsze i oparłem się o drzewo, które stało przy niej. 
Czekałem na Agatę, jednak widok, który ujrzałem przekroczył wszystkie granice.. 




 

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam ;D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata niezła z tymi swoimi kumplami.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne ^.^ jak najszybciej nowe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świeeetne ! ;) . Pisz dalej mordeczko :3 .

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisze, pisze, jutro będzie nowy, przecież Ci mówiłem. ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. No ja wiem, ale Ty wiesz, że ja chciałam szybciej! ^^

    OdpowiedzUsuń