Komentować. : *
*Kilka dni później.*
Wyszedłem już ze szpitala, niby byłem silniejszy i wszystko miało wracać do normy.
Zaczęła się szkoła, miałem gdzieś to, że znowu mnie tam nie ma.
Mama wyjechała w delegacje, miałem wyrzuty sumienia, przecież musiała zjechać specjalnie dla mnie.
Patrzyłem na zabandażowany nadgarstki. Zastanawiałem się nad kolejnym kłamstwem, które będę musiał sprzedać ludziom z klasy.
W końcu postanowiłem wstać, było grubo po 14. Odpaliłem laptopa i ogarnąłem epulsa, nie było tam nic ciekawego, jak zawsze. Zamknąłem przeglądarkę i puściłem "System of a down - Lost in Hollywood".
Kochałem ich muzykę. Nagle wyświetliła się informacja o przesyłanej wiadomości, była ona od Alicji.
Nie chciałem z nią gadać, po tym, jak uratowała mi życie, lecz trudno.
A: Hej, już wróciłeś do domu?
P: A no, wróciłem niestety.
A: Czemu "niestety"?
P: Bo nie chciałem żyć, a Ty musiałaś wpieprzyć swoje trzy grosze.
A: Chciałam dobrze.
P: Ale wyszło źle.
A: Jakbym Cie nie uratowała, to byłoby na mnie i miałabym wyrzuty.
P: A co mnie to interesuje?
A: Nie wiem.. Przepraszam.
P: Mhm, spoko. Ja spadam. Siema.
A: Cześć..
Zszedłem na niewidoczny i włączyłem sobie "Sala samobójców". Oglądałem to tysiące razy, jednak i tak to lubiłem. Czasami głównego bohatera porównywałem do swojej osoby.
Po dłuższym czasie przypomniało mi się o prezencie od Alicji. Tajemnicza torebka schowana gdzieś w spodniach, nie dawała mi żyć, gdy o niej pomyślałem, nie mogłem już przestać.
Gwałtownie zacząłem szukać czarnych rurek, w których byłem tamtego dnia. Za każdym razem, gdy jej nie znajdywałem coraz bardziej się wkurwiałem i jeszcze bardziej tego chciałem.
Wiedziałem, iż to zawładnie moim życiem, jak cztery lata wcześniej.
Po chwili znalazłem spodnie a w nich torebeczkę z białym proszkiem.

Kolejny ! <3
OdpowiedzUsuńNext ; )
OdpowiedzUsuńNastepny ; D
OdpowiedzUsuńKocham Cię ćpunie.. <3
OdpowiedzUsuńA ja Ciebie.. <3
OdpowiedzUsuńkolejny :)
OdpowiedzUsuń